..zacznijmy od początku. Jestem Rarity. Urodziłam się 22
lata temu w Australii. Zarówno moi rodzice jak i dziadkowie są Polakami.
Rodzice mojej mamy wyjechali do Canberra`y z Wielkiej Brytanii (gdzie w wojsku
służył dziadek) zaraz po drugiej wojnie światowej, natomiast matka i ojciec
mojego taty znaleźli się w Australii jeszcze przed 1930 rokiem.
Rodzina mojej mamy zawsze była poukładana. Dziadek po
służbie w armii brytyjskiej, z wysp wyjechał jako Lieutenant General. Jest to
osiągniecie niezwykłe, na jakie on w pełni zasługiwał. Jego talent, odwaga i
determinacja wiele zmieniły w biegu wojny. Po przyjeździe do Canberra`y podjął
pracę u boku samego Gubernatora Generalnego! Babcia to kobieta doskonale
wykształcona, zawsze elegancka i szykowna. Zapamiętałam ją jako osobę surową i
wymagającą, ale bardzo kochającą swoją rodzinę. Wykładała na uniwersytecie
psychologię, niestety zmarła gdy miałam 12 lat. Dziadkowie stworzyli swoim
dzieciom (mama ma dwóch braci) dom, który był swoistą ostoją. Zamożni,
religijni, oddani. Dzięki swoim pozycjom i możliwością inwestowali w
wykształcenie całej trójki, zapewniając im jak najlepszy start oraz wpajając najwyższe
zasady moralne.
Dom mojego ojca jest zupełnie inny. Dziadkowie stworzyli
własne imperium ekskluzywnych hoteli, które w krótkim czasie stały się sławne w
całej Australii. Dziadek zawsze miał
rękę do interesów, więc pozycja rodziny umacniała się z każdym dniem coraz
bardziej. Cała czwórka ich dzieci (w tym mój ojciec) wtajemniczona w sekrety
rodzinnego biznesu, prowadzi go razem z dziadkiem stale poszerzając horyzonty
na przyszłość. Niestety oprócz pieniędzy w ich domu nie było nic… Ketlerowie
(babcia i dziadek) zajęci rozbudowywaniem firmy, dzieci pozostawiali pod opieką
guwernantki i służby, nie zwracając uwagi na kształtowanie młodych charakterów…
Moi rodzice poznali się na Harvardzie. Oboje wyjechali tam
na studia. Wraz ze zdobywaniem wykształcenia zdobyli też coś innego- wielką i
bezgraniczną miłość. Z Ameryki wrócili już jako para, a ślub był tylko kwestią
czasu. Oglądając ich zdjęcia z młodości, oraz czytając pamiętniki mojej mamy
wiem, że takie uczucie zdarza się tylko raz, a osoby w nie zaangażowane są
najszczęśliwszymi ludźmi na całym świecie. Poznając historię ich związku
zaczęłam wierzyć w przeznaczenie. Dwoje młodych ludzi z jednego miasta, wyjeżdżających
na koniec świata spotyka się wzbudzając w sobie wzajemne zainteresowanie, aż w
końcu wybucha między nimi wielka miłość. Coś wspaniałego.
Tato zawsze był dla mamy dobry. Odkąd pamiętam stale
pielęgnował ich związek i dbał by czuła się prawdziwą księżniczką. Jego
księżniczką. Po ślubie mama otworzyła własną kancelarię prawną w mieście, która
dziś jest największą i najbardziej dochodową w całym kraju.
..czas na mnie. Urodziłam się jako trzecie dziecko moich
rodziców. Jestem najmłodsza, po dwóch braciach. Wszyscy troje byliśmy
wychowywani inaczej. Każdy jednak musiał skończyć American School (primary oraz
high) następnie wybrać najlepszy dla siebie uniwersytet. Wybór całej trójki
padł na Harvard, głównie z racji tradycji, ale również z łatwości przetartych
szlaków. Gdy byłam na pierwszym roku moi obaj bracia studiowali jeszcze więc
stanowili mi podporę o jakiej każdy
mógłby tylko pomarzyć.
Jako dzieci mieliśmy łatwe życie nigdy tego nie ukrywałam.
Pieniądze w naszym domu były od zawsze więc mogliśmy robić praktycznie wszystko
o czym wiele dzieciaków mogłoby tylko pomarzyć. Rodzice starali się jednak
zakorzenić w nas, że żeby być wielkim trzeba nauczyć się być malutkim. Chcieli
żebyśmy wyrośli na ludzi mądrych, ale przede wszystkim dobrych. Nigdy nas do
niczego nie zmuszali, dawali za to przykład, który był pewnego rodzaju
dyktandem..
..ale dosyć wstępu. Chcę podzielić się moimi przeżyciami,
które w większości są nauczką za własną głupotę.
see you soon!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz